piątek, 31 lipca 2015

Informacja!

Jeżeli ktokolwiek to czytał i czeka na kontynuacje to niech napiszę mi komentarz pod tym postem. Mam w planach wrócenie do tego opowiadania, gdzieś we wrześniu, lub  w październiku! Od razu informuję też, że gdy będzie ktoś chciał to czytać to poprawiam błędy i zacznę powoli to przerabiać, aby było lepiej! 
   Pozdrawiam, chovialattexx 

czwartek, 20 marca 2014

Zawieszam.

Przepraszam,ale nie dam rady prowadzić dalej tego bloga...Może jeszcze pojawią się jakieś rozdziały, ale w tym momencie nie dam rady pisać...Sami widzieliście że mało dodaje teraz...też nie ma komentarzy...
Przepraszam i zapraszam na mojego bloga. http://impossiblestoryglowofangels.blogspot.com/ Mam nadzieje że tam będziecie komentować. kocham was i żegnam.Może jeszcze powrócę ;)

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 7 'raz się żyje, prawda?'


Harry.

   Udało mi się namówić dziewczynę i to ja płaciłem za zakupy. Szczerze, może trochę przeginam z ilością tego, ale trudno. Spakowałem wszystkie rzeczy do foliowej torebki, a dziewczyna swoje książki do swojej torby. Gdy wyszliśmy ze sklepu ponownie złączyłem nasze dłonie. Nadal nie potrafię uwierzyć, że jestem z nią. To wszystko wydaje się takie piękne.
   Po kilkunastu minutach drogi weszliśmy do jej domu. Kiedy w końcu byliśmy w jej pokoju położyłem reklamówkę z jedzeniem na jej biurku.
-Dziękuje.-Powiedziała słodko i kiedy tylko poczułem jej wargi na swoich, od razu oddałem pocałunek.
-Chyba będę musiał częściej ci coś kupować.-Zaśmiałem i po raz kolejny zatopiłem się w jej ustach.
  Gdy się tylko oderwaliśmy otworzyłem reklamówkę i wyciągnąłem z niej bułkę słodką.
-Najpierw coś pożywnego.-Uśmiechnąłem się i usiadłem na fotelu obok biurka podając jej kanapkę. Dziewczyna przewróciła oczami, a ja korzystałem z okazji i łapiąc ją w tali przyciągnąłem do siebie tak, że siedziała mi na kolanach. Wtuliłem się jej ciało i położyłem głowę na jej ramieniu.-Smacznego.-Pocałowałem ją w policzek.
-Dziękuje.-Powiedziała po chwili i zaczęła jeść.
   Po paru minutach stwierdziliśmy, że położymy się na łóżku i pogadamy. Byłem z siebie dumny, że wpadłem na coś takiego. Czułem się wspaniale, gdy czułem jej dotyk na mojej skórze. To jest po prostu nie do opisania.
-Od dawna mieszkasz tutaj?-spytałem obejmując ją ramieniem na co ona położyła swoją głowę na moim torsie.
-Od urodzenia.-Wyszeptała.
-Dlaczego uważasz, że jesteś za gruba?
-Chyba mam jakąś obsesje na punkcje wagi.-Cały czas szeptała.-Mogę teraz ja cię o coś zapytać?-dodała.
-Oczywiście, skarbie.-Zgodziłem się.
-Czemu po prostu o mnie nie zapomniałeś?
-Bo cię kocham.-Odpowiedziałem i pocałowałem ją w czubek głowy.-Śpiąca jesteś?
-Trochę.
-To może ja już pójdę, a ty się wyśpij.-Zaproponowałem chociaż w głębi serca nie chciałem się z nią żegnać.
-Zostań, proszę.-Wyszeptała.
-Dobranoc.
-Dobranoc, Harry.

Perrie.

  Ten nowy zaczyna mnie wkurzać. Wiem, że to jest dziwne, gdyż jest to jeden z moich idoli, ale po prostu mam go powoli dość. Cisza ciążąca w powietrzy jest strasznie denerwująca.
-Dobrze, wiesz już co masz robić. Spotkania są w poniedziałki o siedemnastej. -Powiedziałam i już miałam wyjść, ale zatrzymał mnie jego głos. Brzmiał tak samo seksownie co na wywiadach.
-Nie wiem jednego.-Uśmiechnął się, a ja spojrzałam się na niego pytająco.-Czy umówiłabyś się ze mną?-dodał, a mnie wmurowało. Nie dawno co siedziałam z Zayn'em w kawiarni, a teraz Louis pyta się mnie, czy się z nim spotkam.
-Kusząca propozycja, ale nie.-Nie schodziłam z normalnego tonu.
-Zgódź się, proszę.
-Dobra. Jest jeden warunek... Nikt ma się o tym nie dowiedzieć, okay?-spojrzałam się na niego znacząco. Nie wiem, czy mogłabym tak ryzykować. Jutro idę na ich koncert i raczej niezbyt miło byłoby spotkać z Zayn'em i Louis'em w jednym miejscu. W ogóle nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie.
-Okay.-Zgodził się. Wyszłam z pomieszczenia i długo nie musiałam czekać, aż chłopak złączy nasze dłonie. Zdziwiona spojrzałam się w jego stronę, a on tylko się uśmiechnął.
   Szliśmy jakąś drogą w nieznanym mi kierunku, trzymając się za ręce. Dziwnie się czułam, ale też dobrze. Po prostu starałam się go ignorować, jak tylko mogłam. Po chwili weszliśmy w jakąś polanę, o której nigdy w życiu nie słyszałam. Było tutaj po prostu cudownie. Ciekawiło mnie dlaczego chłopak, akurat mnie tu przyprowadził.
-Mogę zadać ci pytanie?-spytałam, gdy usiedliśmy przy wodospadzie.
-Mhm, a to nie jest już pytanie?
-Chciałam mieć maniery.-Odparłam niewzruszona i przyglądałam się jak woda spływa z wielkiej góry. Nie wiedziałam, że w tym mieście jest coś takiego pięknego.
-Więc: O co takiego chciałaś mnie zapytać?-kątem oka zauważyłam, że chłopak zaczął się mi przyglądać.
-Na wywiadach i w gazetach wyglądasz na miłego chłopczyka, który boi się wychodzić po za szeregi swojej granicy. Co cię skłoniło do tego, aby przyłączyć się do ulicznej bandy?-odwróciłam wzrok, by spojrzeć w pełni jego reakcje.
-Jak to ujęłaś wyglądam na kogoś ''kto boi się wychodzić po za szeregi swojej granicy.''. Prawda jest taka, że jestem osobą, która lubi właśnie poznawać wiele różnych rzeczy, a dołączenie do ulicznej bandy daje mi bardzo dużo możliwości. Wprawdzie jak media się o tym dowiedzą, będę miał przekichane, ale w końcu raz się żyje, prawda?-uśmiechnął się uroczo.
-Jestem na prawdę pod wrażeniem panie Tomlinson.- Próbowałam wyglądać na osobę, która jest na prawdę zainteresowana tym tematem.
-Słyszałaś jakąś z naszych piosenek, czy tylko wywiady?-zaśmiał  się. Najbardziej się tego obawiałam. Nikt z mojej ulicznej ekipy nie wie, że jestem ich fanką i nie wiem jakby zareagowali na tą informacje. Ale w sumie, czasami trzeba mówić prawdę.
-Jestem waszą fanką.-Patrzyłam się przed siebie, aby tylko nie spojrzeć w jego stronę.
-N-na prawdę?-zbiłam go z tropu, bo się wahał nad tym co chciał mi powiedzieć. Przynajmniej tak to zauważyłam.
-Tak.-Uśmiechnęłam się na wspomnienia z pierwszych chwil bycia ''directioner''.
-A kto jest twoim ulubieńcem?-spytał po chwili. Parę minut się zastanawiałam nad odpowiedzią.
-Chyba Zayn. Nie wiem.-W końcu dałam mu tak upragnioną odpowiedź.
-Aha.

Zayn.
     
        Ciekawiło mnie to czemu Perrie tak szybko uciekła? Lecz za bardzo nie wnikałem w te tematy.
-To nie twoja sprawa Malik-powiedziałem do siebie i rzuciłem się na łóżko. Przez Louis'a nie mieliśmy dzisiaj prób bo miał 'ważną' sprawę. Może i to lepiej, no ale nie za bardzo miałem ochotę zawieść swoich fanów. Wziąłem swój telefon i zacząłem grać w jakąś badziewną grę. Co ja ze sobą robię? Żeby w tym wieku grać w jakieś gry.Odłożyłem telefon i włączyłem telewizor. Szukałem czegoś ciekawego. W końcu zostawiłem na 'nieodebrane połączenie'. Film bym tak nudy, że po chwili zasnąłem. 
-Stary obudź się!-usłyszałem jakieś krzyki, które wybudziły mnie ze snu. 
-Co jest?-powiedziałem zakrywając się kołdrą. Nie chciało mi się wstać. Byłem tak śpiący, że trudno było mi otworzyć swoje powieki. 
-Kurwa! Wstawaj! Zaraz mamy koncert!-ponownie usłyszałem krzyki przez, które szybko 'obudziłem się ze snu' tak można, to tak powiedzieć
-Że co?! Czemu mnie nie budziliście?!-szybko podniosłem się na nogi.
-No nie, a co niby od godziny robię? A no tak stoję i gadam do ściany-powiedział sarkastycznie. Jest jedna rzecz, w której nienawidzę Liama. Jaka? Może taka, że jeśli chodzi o karierę to potrafi zrobić taką awanturę. 
-Dobra idź, ja zaraz zejdę.-Warknąłem, a on wyszedł. Szybko wziąłem się ogarnąłem i również wyszedłem z pokoju. Poszedłem do korytarza, gdzie znajdowali się już wszyscy. Prawie wszyscy.
-Gdzie jest Harry?-zapytałem zdziwiony.
-Napisał nam, że dojdzie później. Dajmy mu trochę czasu nie chce powtórek z ostatniej próby.-Zauważył Louis.
-Dobra chodźmy.-Wyszeptałem bardziej sam do siebie. 

zwiastun.

Właśnie pojawił się zwiastun, który znajduje się w zakładce 'Zwiastun' mam nadzieje że wam się spodoba :)

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 6 'Nie martw się, ja się za ciebie wezmę.'

 -Siema mała-usłyszałam męski głos za mną. Wiedziałam, że mówi to do mnie, gdyż jestem tu jedyną dziewczyną.
-Mała to jest twoja pała-odszczekałam się Danielowi. Skąd ja to wiem? Po pierwsze znam go od dawna, a po drugie on na mnie leci. Nie raz już mi to mówił, ale ja za każdym razem dawałam mu kosza i miałam z tego wielką frajdę. Nie wiem czemu on w ogóle należy do tej gruby. Przecież on nawet  nie umie normalnie trzymać broń. Jedyne co potrafi to powiedzieć parę słówek z internetu.
-Hmm. Ciekawe, chcesz się przekonać?-mrugnął i przybliżył się. Nie chciałam być gorsza i po chwili zarobił w brzuch od małej dziewczynki z domu dziecka. Oh, jak ja uwielbiam się na nim wyżywać. Lecz tą 'fajną' chwile przerwał Tony.
-Takie zabawy po spotkaniach.-Upomniał w naszą stronę.-Mamy nowego, którego z miłą chęcią Perrie przyjmie i opowie co trzeba robić, nieprawdaż?-jak tylko usłyszałam, że ja mam kogoś uczyć naszego 'regulaminu', zaczęłam się dusić. Boshe...Może mam jeszcze kogoś niańczyć?
-A co ja niby jestem? Niańka? haha, śmieszny jesteś-syknęłam sarkastycznie, a on tylko zmroził mnie wzrokiem.
-Tak, a po co niby tu jesteś?-chciałam mu przywalić i prawie mi się udało, ale powstrzymał mnie Daniel.
-Yhy.-Tylko to zdążyłam z siebie wydobyć bo po chwili koło Tony'ego stał wysoki brunet o pięknych niebieskich oczach. Ubrany był w ciasną czarną skórzaną kurtkę, spodnie podobnego koloru co kurtka, a pod nią było widać szary T-shirt. Gdzieniegdzie było widać tatuaże, nie będę kłamała był seksowny.
-To jest Louis-Wskazał na chłopaka.
   Hmm, może jednak przyjmę tą propozycję z oprowadzeniem? Jakbym wiedziała, że będzie to taki sek-siak to bym nawet się nie kłóciła. Patrzyłam się na niego. Kogoś mi przypominał. Po chwili skapnęłam się, że to Louis Tomlinson. O kurwa.

 Nelly.


    Nie wiem jak mnie znalazł, ale dziękuje Bogu, że przyszedł. Nie chce mu zniszczyć kariery, ale nie mogę wytrzymać dnia bez niego, a co dopiero życia. Siedziałam nadal wtulona w niego. Byłam ciekawa dlaczego Perrie się tak ubrała i się zachowywała. To jej sprawa, później mi wyjaśni. Przecież ona zawsze ma te swoje dziwne strony, o których nie wiem. Siedziałam tak, gdy nagle zrobiłam się głodna. Kurde, ja głodna?  Chyba te tabletki na przyspieszenie apetytu działają. Odkleiłam się niechętnie od Harrego.
-Chyba pójdę do sklepu. Idziesz ze mną, czy chcesz zostać?-spytałam rozciągając się.
-Oczywiście, że idę. Nie mogę cie puścić samą, jeszcze mi uciekniesz i co wtedy będzie?-odpowiedział tak zwanym pytaniem na pytanie.  
-Nie ucieknę, nie mam na to sił-ziewnęłam. Nie dosyć, że jestem głodna co na prawdę mnie zdziwiło, to jeszcze śpiąca.  
-No ja mam nadzieje-szepnął mi do ucha tuląc mnie. Miałam ochotę zasnąć w jego ramionach. Nie wiem dlaczego, ale ciesze się, że uległam. Skąd niby mam wiedzieć, że zniszczę mu życie? Kocham go i z tego co wiem to on też coś do mnie czuje. Czemu niby miałabym nie zaryzykować? Nawet teraz nie wierze, że jesteśmy razem. Jak chce być ze mną to powinnam się raczej cieszyć, a nie zamartwiać.
    Ubrałam buty i wzięłam swoją torebkę, w której znajdował się mój telefon i portfel.Oczywiście w niej nie zabraknie moich słuchawek i tabletek, które muszę brać bo jestem za 'chuda'. Ught, czemu wychowawca nie da mi spokoju? Wyszliśmy z domu dziecka. Harry złączył nasze dłonie, a ja nie mogłam uwierzyć, że jest tak blisko. Z jego twarzy nie znikał wielki uśmiech, wyglądał trochę jakby był dumy, że chodzi ze mną. Przynajmniej ja tak uważam i to jest moje małe zdanie.
    Ludzie ciągle na nas się patrzyli, ale starałam się ich ignorować. Nie miałam ochoty na przejmowaniem się innymi. Chciałam nacieszyć się tą chwilą...Nacieszyć się nim.
    Już po paru minutach drogi wchodziliśmy do supermarketu. Nie przeszkadzała nam jakoś specjalnie cisza pomiędzy nami.
-To co chcesz, abym ci kupił?-nie będzie nikt za mnie kupował.
-Kochany, jak chcesz coś kupić to kup to sobie. Ja płacę sama za siebie.-Rozejrzałam się powoli po pomieszczeniu.
-Myślisz, że ja ci na to pozwolę? Ja płacę.-Powiedział uradowany.
-Mylisz się.-Uśmiechnęłam się blado. Odczepiłam się od chłopaka i poszłam w jakiś dział. Jak się później okazało był to dział przeznaczony na słodycze. Myślałam, że chłopak poszedł gdzieś, ale ciągle szedł za mną. -Nie zapłacisz za mnie.-Upomniałam. Patrzył się na mnie dziwnie, ale zaczął przeglądać jakieś paczki nieopodal mnie.
  Wzięłam z górnej półki jakieś żelki i wkurzyłam się. Czemu w słodyczach nie ma czegoś mało Kalorycznego? -Kurwa.-Wyszeptałam, ale chyba chłopak to usłyszał.
-Co jest? Coś się stało?-obrócił się w moją stronę.
-Tak! Nie ma tutaj niczego mało kalorycznego. No ludzie hello ja nie chce przytyć.-Zrezygnowana odstawiłam paczkę na swoje poprzednie miejsce. Nie wiem dlaczego, ale waga jest dla mnie wyjątkowo ważna. Ważę aż 40 kilogramów! To jest za dużo. Powinnam chyba się zapisać na jakąś siłownie bo nie mogłabym wtedy z niej zrezygnować tak szybko.
-Ty?-zdziwił się.-Jesteś za chuda. Chyba, że powiedziałaś, że muszę więcej przytyć?-spytał i zaczął się śmiać.
-I z czego się śmiejesz? Dobrze powiedziała. Jestem za gruba.-Powiedziałam, a on natychmiast przestał się śmiać.
-Nie. Musisz przytyć. Chcesz mieć problemy ze zdrowiem i łykać jakieś tabletki na przywrócenie apetytu?-chciałam mu jakoś odpyskować, ale nie potrafiłam. Jego oczy były takie śliczne...
-Często o nich zapominam.-Przyznałam nie odrywając od niego wzroku.
-Musisz jeść, zrozum. Nie chce, aby cokolwiek ci się stało. Nie chce, abyś cierpiała.-Wyszeptał w moja stronę. Przytuliłam się do niego.
-Cierpię cały czas, dlatego muszę schudnąć.-Powiedziałam prawie płaczliwie.
-Nelly, jesteś za chuda. Nie martw się, ja się za ciebie wezmę.-Odszedł kawałek i wziął paczkę czipsów i jakieś chrupki. Gdy wrzucił paczki do koszyka wziął jeszcze żelki i czekoladę po czym poszedł do innego działu. Okazało się, że bym to dział z napojami.
-Robisz jakąś imprezę, czy co?-zapytałam zdziwiona jego zachowaniem.
-Mówiłem, że się za ciebie wezmę, kochanie.-Pocałował mnie w czoło.
-Haha, chyba żartujesz.-Powiedziałam przez śmiech, ale jego mina była za poważna na żarty. Od razu się uspokoiłam.-Jak chcesz mnie nabrać to ci się udało.-Dodałam trochę przestraszona.
-Ja nie żartuje.-Jego powaga prowadziła mnie do ataku serca. On chyba na serio chce, abym ja to wszystko zjadła, albo chociaż połowę.-Wolisz pepsi czy jakiś napój?-spytał po chwili ciszy.
Otworzyłam usta i miałam już coś powiedzieć, ale je zamknęłam i odwracając się tyłem do chłopaka poszłam do innego miejsca. Zatrzymałam się przy dziale z książkami i skupiona czytałam zapowiedzi. Chciałabym jak najszybciej stąd uciec, ale nie mogłam tego zrobić Harry'emu. Ught. Po co ja się w ogóle go pytałam o to, czy chce iść?
  Przeglądałam wszystkie ciekawe tytuły i autorów dopóki z mojego skupienia nie wyrwał mnie Harry, który złapał mnie w talii i kładąc głowę na moim ramieniu przyglądał się co ja robię.
-Lubisz czytać?-spytał po chwili ciszy.
-Kocham.-Szepnęłam nadal skupiona nad fabułą. Z jednej strony chciałam sobie kupić jakieś romansidło z wampirami, czy pełen akcji horror. Jęknęłam.-Lepiej kupić Bezsenność, czy pocałunek o północy?
-Jak chcesz mogę ci kupić oby dwie.-Nadal nie zmieniał swojej pozycji.
-Już powiedziałam, że ja za siebie płacę.-Przypomniałam mu.
-Skarbie nie kłóć się ze mną, ja płacę i koniec kropka.-Wyszeptał całując mnie w szyję. Nie wiedzieć czemu, ale uległam i się zgodziłam.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 5 'Przepraszam.'


Harry.

   Już na prawdę myślałem, że to jest koniec i jej już nigdy nie spotkam. A jednak! Kiedy tylko Zayn do mnie zadzwonił i powiedział o niej...Boże! Byłem taki szczęśliwy, że wiem gdzie mieszka! Pobiegłem szybko do swojego samochodu i ruszyłem w stronę domu dziecka.
   Może dlatego chciała żebym o niej zapomniał? Ale to, że mieszka w domu dziecka nie jest istotne. To nie jest jej wina, że rodzice ją oddali. Przecież mnie nie interesuje gdzie się wychowała. Myślałem tak dopóki nie zajechałam pod wielki budynek, w którym mieszkała dziewczyna. Miałem wrażenie, że zaraz moje serce zwariuje. Wyszedłem z samochodu i szybko pobiegłem potykając się co chwila do jej pokoju. Stałem chwilę przed jej drzwiami, zastanawiając się czy aby na pewno zapukać. 'Kurwa! Harry ty ją kochasz! Musisz o nią walczyć!'- odezwał się głos w mojej głowie. Miał rację.      Delikatnie zapukałem do drzwi. Po chwili usłyszałem tym cudownym głosem ciche 'proszę'. Otworzyłem je i ujrzałem kruche ciało dziewczyny, która leżała na łóżku z lekko rozmazanym makijażem. Podszedłem bliżej starając się zapanować nad sercem, a ona przeszła do pozycji siedzącej.
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?-zapytała smutno, a ja poczułem ukucie.
-Szukałem cię.
-Miałeś zapomnieć.-Powiedziała, a ja usiadłem koło niej łapiąc ją za dłoń. Patrzyłem się w jej zielone tęczówki.
-Nie potrafię.-Wyszeptałem. Nie mogłem uwierzyć, że jest tak blisko.
-Harry proszę.-Wyjąkała próbując wyrwać swoją dłoń, na co ja jej nie pozwoliłem.
-Nelly to ja proszę. Nie wiem dlaczego tak bardzo pragniesz, abym zapomniał, ale...ale ja nie potrafię. Wiem, widzimy się zaledwie trzeci raz, a czuje,  że jesteś wszystkim. Nie mogę tak po prostu zapomnieć. Znaczysz dla mnie na prawdę wiele i nie interesuje mnie to, że ktoś pomyśli o mnie jak o wariacie. Nelly, j-a...j-a potrzebuje cię.-Wydukałem jąkając się. Nie byłem w stanie niczego więcej wydobyć z siebie. Zatraciłem się w jej oczach. Nie chciałem patrzeć jak płacze, więc wytarłem łzy z jej policzka, po czym ją przytuliłem. Może to się wydaje chore. ale nawet taki lekki dotyk jej skóry sprawia ze mnie największego szczęściarza. Oderwałem się lekko nadal byłem blisko niej. Patrzyłem w jej śliczne zielone tęczówki. Po chwili je zamknęła, ale ja się nie ruszyłem.
-Harry, proszę.-Wyjąkała.
-Nelly...
-Przepraszam.-Wydukała nadal nie otwierając oczu.
-Kocham cię.-W końcu udało mi się to powiedzieć.
-J-ja.-Tak seksownie przygryzła dolną wargę.-Ciebie też kocham.-Wyszeptała po chwili ciszy. Uśmiechnąłem się lekko. Byłem szczęśliwy, najszczęśliwszy.


Perrie.

    Mam cichą nadzieje, że Harry coś zrobił z Nelly. Na prawdę nie chciałam żeby cierpiała przez całe życie z tak głupiego powodu. Zasługiwała na niego, a on zasługiwał na nią.
    Z tych myśli wyrwał mnie Zayn, który machał mi przed oczami swoimi wielkimi dłońmi. Spojrzałam się na niego pytająco, na co on się uśmiechnął. Co zresztą odwzajemniłam.
-Coś się stało?-usłyszałam głos mojego idola. Jak to pięknie brzmi. Mojego idola.
   Nie myślałam, że go kiedyś spotkam spotkam. Nie wspomnę już o tym, że będę siedziała na przeciwko niego i miała szanse patrzeć w jego czekoladowe tęczówki. Nie miałam nadziei, że kiedyś chociaż na niego spojrzę. Według mnie Nelly ma szczęście, jakie nikt inny nigdy nie miał.
   Dlaczego ja nie mogłam mieć takiego szczęścia? Moje życie jest bardzo skomplikowane i zakręcone, że nawet ja nie rozumiem co się w nim dzieje. Za dnia byłam zwykłą dziewczyną, która cieszy się z życia, a w nocy należałam do ulicznej bandy. Raz byłam dobra, a za drugim razem przekraczałam granice, których nikt normalny by nie przekroczył.
-Nie, nic-w końcu mogłam wydostać się z moich myśli.
-Na pewno?
-Tak. Zamyśliłam się tylko. Mam  nadzieje, że Harry jakoś pomoże-w sumie może i nie jestem jakimś ideałem, ale jeżeli chodzi o moich przyjaciół to zawsze staram się stawać w ich obroni i być z nimi do końca. Są dla mnie najważniejsi i nie wiem co bym zrobiła bez Nelly.
   Może i Zayn jest moim idolem, ale nie za bardzo miałam ochotę tutaj z nim siedzieć. Liczyło się tylko to, że Harry jest teraz przy Nelly, dzięki chłopakowi. Gdybym mogła to bym już dawno stąd wyszła i nie wracała nigdy więcej. Dla Nelly muszę się postarać.
   Szczerze czemu taka jestem, to nie wiem. Może przez tego debila co zniszczył mnie od środka? Tym skurwielem jest mój ojciec. Od zawsze go nienawidziłam.
   Moja mama przez niego popełniła samobójstwo kiedy ja miałam cztery latka. Nie za bardzo ją wtedy pamiętałam, ale wiem, że na pewno była piękna. Robert tylko trochę ją pamięta bo miał wtedy sześć lat.
   Ojciec ciągle bił i się nad nami znęcał. Psychika miałam i tak słabą, a on jeszcze bardziej ją niszczył. Gdy mój brat miał osiem lat, a ja sześć do naszego domu przyszła opiekunka. Zadzwoniła na policje i oni nas zabrali do domu dziecka. Szerze nie żałuje tego, że został sam. W ten sposób właśnie poznałam Nelly. Nawet teraz nie może dać mi spokoju i przez tego osobnika siedziałam już w poprawczaku. Czasami miałam wrażenie, że mnie śledzi. Nie byłam w stanie powiedzieć tego Nelly, ani nikomu. Ona myśli, że mam idealne życie i niczego mi nie potrzeba. Tak na prawdę to ona ma lepsze życie bo przynajmniej nie pamięta swojego dzieciństwa, ani rodziców.
     Zayn przez cały czas jakoś dziwnie na mnie patrzył. Ciągle próbuje to odwzajemnić, ale nie jestem w stanie. Nie łatwo mi było udawać uczuć.
     Po chwili wpadłam na pomysł. Może wydawał się lekko egoistyczny, ale w sumie każdy człowiek jest egoistą.  (dowiedzie się w następnych rozdziałach.)
  Nie pewnie zbliżyłam swoją dłoń do jego i delikatnie je splotłam. Patrzyłam na nasze złączone dłonie, a później na niego. Zmarszczył czoło, ale nie wydobył z siebie żadnej uwagi. Po chwili się jednak opamiętał.
-Co ty robisz?-spytał odrywając swoją dłoń i cofając się.
-Przepraszam...Nie chciałam. Po prostu...Em..
-Dobra nie musisz się tłumaczyć, rozumiem-powiedział, po czym się zaśmiał. Poczułam jak policzki zaczynają mnie piec. Chciałam jak najszybciej wyjść z kawiarni.
-Ja na prawdę przepraszam. Muszę już iść, dziękuje za wszystko-wyszeptałam i szybko poszłam do wyjścia. Miałam płaski obcas więc gdy tylko przekroczyłam próg drzwi zaczęłam biec w stronę domu dziecka. Po jakiś trzydziestu minutach długiego biegu w końcu dotarłam to tak upragnionego miejsca. Weszłam do pokoju trzaskając drzwiami i rzuciłam się wykończona na łóżko.
   Nie miałam siły na nic kompletnie, a za dwie godziny mam spotkanie z moją bandą. Nie wierze, że tak poległam przy chłopaki. Jeszcze nigdy nie byłam odrzucona od nikogo. Może jednak Harry przekona Nelly i pójdziemy na ten koncert i może tam mi się uda.
   Do miejsca naszego spotkania jest bardzo daleko, a nie mogę wziąć taksówki bo nikt nie może wiedzieć gdzie to jest. Nie chętnie wstałam z wygodnego łóżka i poszłam do szały. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki gdzie szybko się umyłam i ubrałam się w wyznaczone rzeczy. Gdy już byłam ubrana zrobiłam swój normalny makijaż na takie okazje. Spojrzałam jeszcze raz na siebie.-Ładnie, a za razem strasznie.- Jestem gotowa. Zamknęłam swój pokój na klucz i wyszłam. Pech jednak chciał, aby, natknęła się na Nelly. Stała patrząc się na mnie z otwartą buzią.
-Nikt ma nie wiedzieć, rozumiesz? Później ci opowiem-powiedziałam, a ona tylko przytaknęła. Wyminęłam ją i jak najszybciej poszłam w wyznaczone miejsce. Udało mi się dotrzeć tam osiem minut przed czasem. Zeszłam po schodach do małego baru. Zamówiłam procenty i po chwili rzuciłam się na kanapę. Tutaj w końcu mogę być prawdziwą sobą. Czekałam jeszcze te 10 minut na resztę...
 
Komentarz=wielka motywacja   

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 4 'Wystarczy że pójdziesz ze mną na kawę'

Wzięłam okulary i wyszłam z hotelu. Nie, tym razem nie spotkam go. Kierowałam się do mojego ulubionego miejsca. Tylko ja o nim wiem. Po półgodziny drogi byłam już blisko. Znajdowałam się w lesie i szłam za głosem natury. Po chwili byłam na miejscu.
Uwielbiam to miejsce.
-Weź przestań! Twoje zachowanie jest żenujące. Nie masz nic innego to roboty?! Mam już ciebie dosyć!-krzyknęłam i jak najszybciej wyszłam z domu. Nie miałam ochoty go widzieć. Biegłam jak najdalej mogłam i ile miałam sił w nogach. Uciekłam. Pierwszy raz w życiu uciekłam. Mam go dosyć. Było ciemno. Dookoła mnie krążyła intensywna mgła. Szłam przed siebie oglądając się czy nie ma tu nikogo. Panicznie bałam się ciemności. Ale nie chciałam być słaba i nie chciałam wracać. Nie poddam się tak łatwo. Nie daleko mnie usłyszałam cichy szum wody. Powoli kierowałam się w tamtą stronę. Ujrzałam tam piękny wodospad, a dookoła niego było dużo pięknych kolorowych kwiatków. Lecz pomysł żeby podejść bliżej wody był nie przemyślany. Usłyszałam za sobą jakiś dźwięk, którego nie umiem rozpoznać, ale wiem, że to nie jest coś miłego. Powoli odwróciłam się. Ujrzałam za sobą zwierze, które przypominało trochę psa, ale było groźniejsze. Miał intensywne żółte oczy. 
Powoli podeszłam trochę bliżej. Stał patrząc się w moją stronę. Próbowałam ukryć strach, który opanował już każdy zakątek . Lecz nie zbyt mi to wychodzi. Byłam już prawie przy nim. On nawet nie drgnął.Cały czas patrzył się na mnie. Stanęłam przed nim. Nie miałam odwagi podejść bliżej, ani uciec. Teraz on zaczął się przybliżać. Serce biło mi jak szalone. Jak był już przy mnie powoli wyciągnęłam swoją rękę, która przez nadmiar strachu trzęsła się. Po chwili jednak udało mi się opanować strach i powoli dotknęłam sierści wilka. Nie wiem czemu, ale przestałam się bać. Powoli kucnęłam przy nim i przytuliłam jak by był kimś ważnym. 
Właśnie wtedy spotkałam prawdziwego przyjaciela i miejsce, które na zawsze odmieniło moje życie. Nikomu nie pokazywałam go. Nikt nie wiedział w ogóle o tym, że mam jeszcze jednego przyjaciela, który zawsze mnie obroni i nigdy mnie nie zrani. Może wydawać się do dziwne, że przyjaźnie się z wilkiem. Wszyscy myślą, że one pałętają się po lesie szukając jakieś osoby by ją zabić, a później zjeść, ale tak nie jest. Wilki są inne. Tak, może zabijają jakieś niewinne zwierzaki, ale przecież i one też muszą jeść. Potrafią zabić człowieka tylko wtedy kiedy wyczują zagrożenie. Usiadłam na trawie patrząc na przyrodę. Po chwili usłyszałam coś w krzakach. Nie bałam się. Wiedziałam, że to on przyszedł. Nawet jak to by nie był on, to i tak nie czułam zagrożenia bo wiem, że zawsze gdy będzie mi się działa jakaś krzywda.On zawsze przybiegnie i pomoże. Dziwnę. Pies (wilk) jest lepszy od człowieka....

Perrie.

   Nie wierzę, że to już jutro. Może źle robię biorąc na siłę Nelly na ten koncert. No ale ona go kocha, a on ją kocha. Powinni się spotkać.

 'Nie powinnaś jej zmuszać, może i czują coś to siebie, ale to nie znaczy, że są dla siebie przeznaczeni. Powinnaś darować jej. Za parę lat zapomni o nim, pójdziecie na koncert i tym razem wszystko będzie dobrze. Ona potrzebuje czasu'

 Odezwał się głos w mojej głowie. Może i ma racje. W końcu każdy potrzebuje czasu. No ale później może być za późno. Jak się kochają to nigdy nie będzie za późno. W sumie racja, no ale jak to jest przeznaczenie? Jak niby mają czekać? Nie znam osobiście Harrego, znam go tylko z gazet czy wywiadów i wiem, że on nie umie radzić sobie z uczuciami, a z Nelly to samo jest. Oni pasują do siebie jak nikt inny, ale to jest ich decyzja. Oni ją powinni podjąć. Czy zaryzykować i złączyć ich w jednym kierunku? Czy może każdy pójdzie w innym kierunku? 
    Kurwa! Nienawidzę tego czegoś co zwą 'sumieniem' .Wyszłam z jednego z najdroższych sklepów w Londynie. Jak ona nie idzie to ja też nie pójdę. Wyrzuciłam torebkę z butami, które miały być na koncert. Po co mi są potrzebne jakieś buty jak i tak nie ma okazji żeby iść gdzieś w nich. Jak chciałam iść w przeciwną stronę przez przypadek na kogoś wpadłam tak, że oby twoje leżeliśmy na ziemi. Chłopak szybko się podniósł i podał mi rękę. Niechętnie chwyciłam ją i po chwili pomógł mi wstać. 
-Przepraszam, zagapiłem się i cię nie zauważyłem. Jestem Zayn-powiedział, a ja nie mogłam uwierzyć ze to on. 
-J.est.em P.eerrie-nie mogłam się wysłowić. Chłopak się zaśmiał. w sumie kto by się nie śmiał ze mnie? Wpadłam na mały, ale za to bardzo dobry pomysł.-sorry, po prostu nie mogę uwierzyć, że to ty. Ja z moją przyjaciółką jesteśmy waszymi fankami i mieliśmy właśnie jutro iść na wasz koncert tylko jest mały problem z moją przyjaciółką. Pójście na ten koncert wiele dla niej znaczyło, ale boi się. Pomógłbyś mi ją jakoś namówić? Na prawdę wiele to dla mnie i dla niej znaczy-dodałam przekonująco. Brzmiałam tak, że sama sobie uwierzyłam i chciało mi się płakać, ale nie mogłam. Nienawidzę jak makijaż mi się rozmazuje.
- Chętnie pomogę tak pięknej dziewczynie, no ale muszę wiedzieć o co chodzi z tą twoją przyjaciółką.
-To może zabrzmieć trochę dziwnie. No bo ona spotkała Harry'ego no i się w nim zakochała, ale boi się, że zniszczy mu karierę, oraz życie. Cały czas próbuje ją namówić żeby poszła na koncert i z nim jakoś pogadała, ale ona mnie nie słucha. No i pomyślałam, że ty mógłbyś jakoś ją namówić na koncert. Proszę to dla mnie ważne, nie chce żeby resztę życia cierpiała-powiedziałam, a po moim poliku poleciała jedna samotna łza. 
-Jeśli na prawdę ci na tym zależy pomogę, tylko jak? Przecież mamy mało czasu. No chyba, że podałabyś mi jej adres to ja bym wysłał Harrego żeby z nią pogadał-zaproponował.
-My mieszkamy w domu dziecka, wątpię żeby on chciał znać kogoś z domu dziecka.
-Nawet tak nie mów. Dla nas nie liczy się skąd ktoś jest, lub jakie ma pochodzenie. Ważne jest to kim się jest. Ważny jest charakter.-powiedział,myślałam że nas wyśmieje jak by to na pewno inne gwiazdy zrobiły, ale nie. Wiedziałam, że mają wielkie serca, ale że aż tak wielkie to nie. 
-Dziękuje, ale nie sądzę ze Harry będzie chciał ją spotkać..-mówiłam, ale nie dane było mi skończyć. 
- W życiu najważniejsze jest żeby się nie poddawać, na pewno uda nam się przekonać go żeby do niej pojechał. No a po za tym Harry lubi spotykać się z fankami, więc na pewno z przyjemnością pójdzie do niej-przerwał mi, ale dla takiej 'przemowy' było warto. Boże, jaki on Sexsowny i bardzo przekonujący. 
-Trzeba spróbować, ale nie wiem czy teraz jest w domu-powiedziałam 
-To zadzwoń do niej, a później ja zadzwonię do Hazzy.
-Ok- powiedziałam wyciągając telefon. Wybrałam numer Nelly i zadzwoniłam. 

(P: Perrie, N: Nelly)

P: Gdzie jesteś? 
N: Ja? w yyy. lesie, a co? 
P: No to wracaj do domu, mam niespodziankę, nie jest związana z koncertem. 
N: Na pewno? dobra zaraz będę.
P: Ok, siedź w swoim pokoju.
N: Czemu? 
P: Zobaczysz. pa.
  
    powiedziałam i się rozłączyłam. Wróciłam do Zayna. 
-Dobra zaraz będzie u siebie. Teraz twoja kolej.-powiedziałam a on powtórzył moją poprzednią czynność. 

Zayn. 

Chciałem jej pomóc, więc zadzwoniłem do Harry'ego, ale przed tym jeszcze zapytałem dziewczynę o Adres, imię i pokój, w którym będzie.

(Z-Zayn, H-Harry ) 

Z: Stary jest sprawa z naszą fanką.
H: Jaka? 
Z: hmm. Jak ci to powiedzieć... Musisz jechać do takiej jednej dziewczyny, podajże Nelly Brown. Jej przyjaciółka mówi, że ona się w tobie zakochała i że się obwinia czy coś takiego. Nie wiem dokładnie wszystkiego, ale musisz to niej jechać. 
H: Nelly Brown?! Nelly?!
Z: Tak, a coś się stało? 
H: Nie nic, daj jej adres do pojadę do niej. 
Podałem mu adres i pokój, w którym się znajduje. Wróciłem do dziewczyny. 
-Dobra jedzie do niej-powiedziałem jak byłem już przy niej. 
-Dziękuje, nie wiem jak ci się odwdzięczę...
-Wystarczy, że pójdziesz ze mną na kawę-powiedziałem, a ona się zaśmiała
-Hmmm. z tobą? zawsze i wszędzie.......



                                        2 komentarze= następny rozdział